przy oknie i mógł podziwiać zachód słońca przez szklaną taflę.

przyjechał. Czego

A może Lorraine odbija?
– Jedyny wymierny efekt poszukiwań Bentza to te numery rejestracyjne i chevrolet
– Tak, ale nawet nie wyjąłem pistoletu z kabury. Wiedziała, że do niej nie strzelę.
– Podobna?
164
Nie pojmował, jak Bentz mógł być na tyle głupi, by wsiąść z nią do samochodu.
żałowała, że nie mają dziecka, że nie zostanie jej żadna jego cząstka. Może to egoizm, ale nic
– Jak cholera.
– A jednak to twój dar.
rozładuje się bateria, ale wsunął ją do kieszeni razem z odznaką Nie zwracając uwagi na ból
nie zdążył się zatrzymać, a Bentz już biegł w stronę nabrzeża. Ból w nodze przypominał, że
194
Przez kilka sekund leżał bez ruchu. Oddychał głęboko i powtarzał sobie, że jest
wiedziała. Ale i przed nią Sugar skrywała większość szczegółów. Związek był potajemny. Gorący. Zakazany. Dickie Ray przeszukał jeszcze raz szafkę i natknął się na prawie pustą butelkę po Jacku Danielsie. Skrzywił się, jak mało zostało, ale nalał sobie tę resztkę do kubka. - Tyle, że właściwie nie opłaca się nalewać. - Zamieszał miksturę palcem. - Nikt ci nie przystawiał pistoletu do głowy. - Dzisiaj nie - powiedział tajemniczo. Mrugnął i podniósł kubek. - Wypijmy za tego, co miał jaja, żeby sprzątnąć Bandeaux. - Skinął głową, pociągnął duży łyk i wytarł usta rękawem. - Rozmawiałaś ostatnio z Donahue? - zapytał, przechodząc wreszcie do celu swojej wizyty. - Nie, od naszej ostatniej rozmowy, nie. Dickie prychnął. - Ważniak z pana adwokata. - Nastrój Dickiego szybko się pogarszał. - Robi, co do niego należy. - Mijają miesiące - zawarczał, a Sugar wzięła pustą puszkę i wrzuciła do przepełnionego kosza. Caesarina poszła obwąchać kosz, potem usiadła na żółtym linoleum i podrapała się za uchem tylną łapą. - Myślę, że nas zwodzi. - Nie zwodzi. - Sugar też irytowały te wszystkie kłopoty, przeszkody i opóźnienia, ale nie poddawała się. Flynn Donahue, adwokat, obiecał Sugar, Dickiemu i Cricket, że znajdzie sposób, aby dostali należną im część majątku Montgomerych. Byli przecież wnukami Benedicta Montgomery’ego, tak samo jak jego prawowici spadkobiercy. To, że ich babka, Mary Lou Chaney, była sekretarką Benedicta, a nie jego żoną, nie miało znaczenia. Liczą się więzy krwi, mówił Donahue prawie rok temu, gdy zajął się ich sprawą. „Podobno stary wujaszek Cameron jest twoim ojcem”. Te wstrętne plotki prześladowały Sugar przez całe życie. Ale teraz wreszcie sobie odbije. - Nie ma to jak w rodzinie - dokuczał jej pryszczaty Brad Norton w ósmej klasie. - Musicie się tam wszyscy lubić. I to bardzo. - Uniósł jasne krzaczaste brwi i zachichotał. Dołączyli do niego koledzy, banda półgłówków, śmiali się i wytykali ją palcami. - Jak to jest, Sugar? Fajnie, gdy wujek jest jednocześnie ojcem? - Przyłączył się Bill Quentin, podciągając spodnie, które ciągle opadały mu z dużego brzucha. Był tłustym, głupim chłopakiem, jego ojciec hodował psy myśliwskie, kłusował na samy i pędził whisky. Nikt nie lubił Billa, więc ciągle zmieniał paczki, żeby wszystkim się przypodobać. Tego upalnego wrześniowego popołudnia Bill miał nadzieję, że wyzywając Sugar od hołoty, zyska w oczach Brada i jego kumpli i awansuje z dołów społecznych. - Zawsze to lepiej niż mieć ojca dupka i matkę dziwkę tak jak ty. Na twoim miejscu zastanowiłabym się, dlaczego twój ojciec tak bardzo lubi te swoje psy. To mogłoby wyjaśnić, czemu jesteś tak głupi. - Odwróciła się na pięcie i odeszła, a Brad i jego kumple zarykiwali się ze śmiechu. Słysząc to, zawróciła i dodała: - Na twoim miejscu, Brad, też bym uważała. Twój tata jest pastorem i pewnie nie chciałbyś, żeby się dowiedział, że pod materacem ukrywasz świńskie pisemka. - Nie ukrywam! - krzyknął oburzony, ale Sugar tylko się uśmiechnęła. - Więc kłamałeś wtedy na stacji benzynowej? - zapytała, a szczęka Brada opadła do podłogi. Nie miał pojęcia, że Sugar była wtedy w łazience, stała za pękniętymi drzwiami i słyszała, jak Brad przechwala się przed swoimi żałosnymi kumplami.

    
obowiązek sługi prawa. Ale był też problem moralny, nawet filozoficzny: jaki obowiązek jest

– Właśnie, polimer – dokończył niedbałym tonem. – Nie wspominałem o tym, bo nie
inteligentnego zbrodniarza sprawy zazwyczaj pogarszały się, zanim mogły przybrać lepszy
Projekt okładki i ilustracje w środku tomu
bardziej skomplikowana. Wielu, zwłaszcza mężczyzn, małżeńskiej zdrady w ogóle nie uważa
Prawnik próbował z nim rozmawiać. Opowiedział Danny’emu, czym zajmuje się adwokat
– Wstawać – warknął.
– A choćby i o fatamorganie. – Zakonnica z uporem pokiwała głową. – Wokół i wewnątrz
siedziałem z gospodynią i prowadziłem z nią mądre, cyniczne rozmowy w takim duchu, jaki
agresywnej alkoholiczki. Co by ze mnie była za matka. Niestety więc ród Connerów nie ma
przewodnika. Brat Kleopa pojawił się punktualnie, równo o trzeciej, i zobaczywszy
miłą twarz żołnierza, a zwłaszcza na jego okrągłe, niezwykle skupione oczy, nagle jakby
afisze: otośmy wprost spod mamusinej spódnicy,
tykwa. Jeszcze większa. Jak... – Lampe rozejrzał się na boki. – Jak fotel.
niosło chłodem i niepokojem; poza tym zaś panowała taka absolutna, martwa cisza, że uszy

©2019 www.curiae.do-wchodzic.kazimierz-dolny.pl - Split Template by One Page Love